W ciemnym, głodnym lesie
Przemysław Piotrowski
Książka
| Wydawnictwo: | Czarna Owca |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 328 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
Inni klienci wybierają również
O książce W ciemnym, głodnym lesie
Młoda kobieta znika w Bieszczadach. Nie była pierwsza. Jaką tajemnicę kryje pobliski las? Czyściec – niewielka wieś w Bieszczadach. To tutaj przed laty po raz ostatni widziano siostrę Niny. Sprawa nigdy nie została rozwiązana. Po latach historia się powtarza. W tym samym miejscu znika kolejna dziewczyna. Nina, dziś dziennikarka, rozpoczyna własne śledztwo. Odkrywa, że zaginięć było więcej, a wszystkie mają związek z jednym miejscem – okolicznym lasem. Mieszkańcy milczą, jakby coś ukrywali. Jakby wszyscy wiedzieli więcej, niż chcą zdradzić. Każdy ostrzega przed lasem. Każdy powtarza to samo: las zabiera i nie oddaje. Im bliżej prawdy jest Nina, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo. W Czyśćcu nie znika się bowiem przypadkiem…Podobne do W ciemnym, głodnym lesie
Inne książki Przemysław Piotrowski
Szczegółowe informacje na temat książki W ciemnym, głodnym lesie
| Wydawnictwo: | Czarna Owca |
| EAN: | 9788383829890 |
| Autor: | Przemysław Piotrowski |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 328 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-06-03 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Czarna Owca Wspólna 35/5 00-519 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Oceny i recenzje książki W ciemnym, głodnym lesie
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Są autorzy, których książki kupujemy, bo chcemy przeczytać kolejną historię. A są też tacy, po których książki sięgamy, bo po prostu wiemy, że nas nie zawiodą. Dla mnie Przemysław Piotrowski zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Jestem ogromną fanką jego twórczości i chyba już dawno przestałam podchodzić do jego nowych książek z pytaniem: „Czy będzie dobra?”. W przypadku autora mam raczej pewność, że dostanę historię, która mnie porządnie wciągnie, przemieli emocjonalnie i zostawi z myślami krążącymi wokół przeczytanej książki jeszcze długo po jej zakończeniu. „W ciemnym, głodnym lesie” tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. I powiem wprost: ta książka jest genialna. Tym razem autor zabiera nas w Bieszczady. Trafiamy do niewielkiej miejscowości o bardzo wymownej nazwie Czyściec. To właśnie tutaj przed laty zaginęła siostra Niny. Sprawa nigdy nie została rozwiązana, a po latach historia zaczyna się powtarzać. Kolejna młoda kobieta znika bez śladu. Nina, która jest dziennikarką, nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Zaczyna własne śledztwo i szybko odkrywa, że zaginięć było więcej, a wszystkie prowadzą w stronę jednego miejsca – lasu, którego mieszkańcy wyraźnie się boją. I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Autor stworzył historię, w której las nie jest tylko miejscem akcji. Ma swoją atmosferę, swoją tajemnicę i niemal własną osobowość. Jest czymś, co od początku budzi niepokój. Im więcej Nina odkrywa, tym mocniej zaczynamy rozumieć, dlaczego mieszkańcy Czyśćca tak niechętnie mówią o tym, co znajduje się za granicą ich codziennego, pozornie spokojnego świata. Bardzo podobało mi się to, że autor nie próbuje wszystkiego wyłożyć czytelnikowi na tacy. Dostajemy kolejne elementy układanki, ale zanim zdążymy złożyć je w całość, pojawia się następny trop, kolejna wątpliwość albo pytanie, które sprawia, że zaczynamy podejrzewać dosłownie wszystkich. I kiedy wydaje nam się, że już wiemy, w którą stronę zmierza ta historia, Piotrowski potrafi skutecznie wyprowadzić nas z błędu. To jest właśnie ten rodzaj kryminału, który lubię najbardziej. Nie chodzi wyłącznie o odpowiedź na pytanie „kto?”. Ważniejsze staje się, dlaczego, co wydarzyło się wcześniej i jak wiele rzeczy można ukryć przez lata pod pozorem zwyczajnego życia. Nina bardzo szybko stała się dla mnie bohaterką, której po prostu chciałam kibicować. Nie jest kolejną papierową postacią wrzuconą do fabuły tylko po to, żeby prowadzić śledztwo. Ma swoją przeszłość, swoje emocje i powód, dla którego ta sprawa jest dla niej czymś znacznie więcej niż dziennikarskim tematem. Jej osobiste zaangażowanie sprawia, że wszystko nabiera zupełnie innego ciężaru. A przecież nad całą historią cały czas wisi pytanie o siostrę Niny. Co naprawdę się z nią stało? Dlaczego przez tyle lat nikt nie zdołał wyjaśnić jej zaginięcia? Dlaczego mieszkańcy tak bardzo nie chcą mówić o lesie? I najważniejsze: co tak naprawdę kryje się w tym lesie? Nie będę zdradzać odpowiedzi, bo byłoby to zwyczajnie odebranie Wam przyjemności z odkrywania tej historii samodzielnie (tak wiem, wielokrotnie w swoich recenzjach zdradzałam co i jak, ale nie w przypadku tego autora). Mogę natomiast powiedzieć jedno: warto wejść do tego lasu razem z Niną, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to spacer, z którego wychodzi się z poczuciem, że wszystko jest dokładnie takie, jak się wydawało na początku. Przemysław Piotrowski po raz kolejny pokazuje, że potrafi budować napięcie bez ciągłego zasypywania czytelnika sztucznymi fajerwerkami. Jego mocną stroną jest dla mnie przede wszystkim sposób prowadzenia historii. Czytam i mam poczucie, że cały czas coś jest nie tak. Niby wszystko układa się w logiczną całość, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl: „Nie, tutaj musi być coś jeszcze”. I właśnie takie książki lubię. Książki, które nie traktują czytelnika jak kogoś, komu trzeba co kilka stron przypominać, co właściwie się dzieje. Piotrowski daje nam historię, pozwala wejść w jej klimat i samemu próbować rozgryźć zagadkę. A klimat tej powieści jest naprawdę mocny. Bieszczady, niewielka miejscowość, ludzie, którzy wiedzą więcej, niż chcą powiedzieć, tajemnicze zaginięcia i las, o którym wszyscy mówią w podobny sposób. Niby mamy do czynienia z pięknym miejscem, ale im dłużej przebywamy w Czyśćcu, tym bardziej czujemy, że pod powierzchnią kryje się coś bardzo niepokojącego. I chyba właśnie atmosfera jest jednym z największych atutów tej książki. Czytając, miałam poczucie, że autor bardzo świadomie buduje przestrzeń, w której człowiek zaczyna nie ufać nawet temu, co z pozoru wydaje się oczywiste. Las staje się niemal osobnym bohaterem. Nie jest jedynie tłem dla wydarzeń. Jest czymś, co cały czas znajduje się gdzieś z tyłu naszej głowy. I tu muszę napisać chociaż jeden minus (tak dla kontrastu) Kurde mac, jak ja teraz mam czerpać radość ze spaceru po lesie, jak po wszystkich przeczytanych książkach autora
Są autorzy, których książki kupujemy, bo chcemy przeczytać kolejną historię. A są też tacy, po których książki sięgamy, bo po prostu wiemy, że nas nie zawiodą. Dla mnie Przemysław Piotrowski zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Jestem ogromną fanką jego twórczości i chyba już dawno przestałam podchodzić do jego nowych książek z pytaniem: „Czy będzie dobra?”. W przypadku autora mam raczej pewność, że dostanę historię, która mnie porządnie wciągnie, przemieli emocjonalnie i zostawi z myślami krążącymi wokół przeczytanej książki jeszcze długo po jej zakończeniu. „W ciemnym, głodnym lesie” tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. I powiem wprost: ta książka jest genialna. Tym razem autor zabiera nas w Bieszczady. Trafiamy do niewielkiej miejscowości o bardzo wymownej nazwie Czyściec. To właśnie tutaj przed laty zaginęła siostra Niny. Sprawa nigdy nie została rozwiązana, a po latach historia zaczyna się powtarzać. Kolejna młoda kobieta znika bez śladu. Nina, która jest dziennikarką, nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Zaczyna własne śledztwo i szybko odkrywa, że zaginięć było więcej, a wszystkie prowadzą w stronę jednego miejsca – lasu, którego mieszkańcy wyraźnie się boją. I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Autor stworzył historię, w której las nie jest tylko miejscem akcji. Ma swoją atmosferę, swoją tajemnicę i niemal własną osobowość. Jest czymś, co od początku budzi niepokój. Im więcej Nina odkrywa, tym mocniej zaczynamy rozumieć, dlaczego mieszkańcy Czyśćca tak niechętnie mówią o tym, co znajduje się za granicą ich codziennego, pozornie spokojnego świata. Bardzo podobało mi się to, że autor nie próbuje wszystkiego wyłożyć czytelnikowi na tacy. Dostajemy kolejne elementy układanki, ale zanim zdążymy złożyć je w całość, pojawia się następny trop, kolejna wątpliwość albo pytanie, które sprawia, że zaczynamy podejrzewać dosłownie wszystkich. I kiedy wydaje nam się, że już wiemy, w którą stronę zmierza ta historia, Piotrowski potrafi skutecznie wyprowadzić nas z błędu. To jest właśnie ten rodzaj kryminału, który lubię najbardziej. Nie chodzi wyłącznie o odpowiedź na pytanie „kto?”. Ważniejsze staje się, dlaczego, co wydarzyło się wcześniej i jak wiele rzeczy można ukryć przez lata pod pozorem zwyczajnego życia. Nina bardzo szybko stała się dla mnie bohaterką, której po prostu chciałam kibicować. Nie jest kolejną papierową postacią wrzuconą do fabuły tylko po to, żeby prowadzić śledztwo. Ma swoją przeszłość, swoje emocje i powód, dla którego ta sprawa jest dla niej czymś znacznie więcej niż dziennikarskim tematem. Jej osobiste zaangażowanie sprawia, że wszystko nabiera zupełnie innego ciężaru. A przecież nad całą historią cały czas wisi pytanie o siostrę Niny. Co naprawdę się z nią stało? Dlaczego przez tyle lat nikt nie zdołał wyjaśnić jej zaginięcia? Dlaczego mieszkańcy tak bardzo nie chcą mówić o lesie? I najważniejsze: co tak naprawdę kryje się w tym lesie? Nie będę zdradzać odpowiedzi, bo byłoby to zwyczajnie odebranie Wam przyjemności z odkrywania tej historii samodzielnie (tak wiem, wielokrotnie w swoich recenzjach zdradzałam co i jak, ale nie w przypadku tego autora). Mogę natomiast powiedzieć jedno: warto wejść do tego lasu razem z Niną, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to spacer, z którego wychodzi się z poczuciem, że wszystko jest dokładnie takie, jak się wydawało na początku. Przemysław Piotrowski po raz kolejny pokazuje, że potrafi budować napięcie bez ciągłego zasypywania czytelnika sztucznymi fajerwerkami. Jego mocną stroną jest dla mnie przede wszystkim sposób prowadzenia historii. Czytam i mam poczucie, że cały czas coś jest nie tak. Niby wszystko układa się w logiczną całość, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl: „Nie, tutaj musi być coś jeszcze”. I właśnie takie książki lubię. Książki, które nie traktują czytelnika jak kogoś, komu trzeba co kilka stron przypominać, co właściwie się dzieje. Piotrowski daje nam historię, pozwala wejść w jej klimat i samemu próbować rozgryźć zagadkę. A klimat tej powieści jest naprawdę mocny. Bieszczady, niewielka miejscowość, ludzie, którzy wiedzą więcej, niż chcą powiedzieć, tajemnicze zaginięcia i las, o którym wszyscy mówią w podobny sposób. Niby mamy do czynienia z pięknym miejscem, ale im dłużej przebywamy w Czyśćcu, tym bardziej czujemy, że pod powierzchnią kryje się coś bardzo niepokojącego. I chyba właśnie atmosfera jest jednym z największych atutów tej książki. Czytając, miałam poczucie, że autor bardzo świadomie buduje przestrzeń, w której człowiek zaczyna nie ufać nawet temu, co z pozoru wydaje się oczywiste. Las staje się niemal osobnym bohaterem. Nie jest jedynie tłem dla wydarzeń. Jest czymś, co cały czas znajduje się