Virion T.3 Dom
Andrzej Ziemiański
Książka
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 526 |
| Format: | 195x125 mm |
| Rok wydania: | 2026 |
Inni klienci wybierają również
O książce Virion T.3 Dom
Jezioro, zimna woda i naga dziewczyna. Tak zaczyna się finałowy rozdział życia Viriona - starszego, łysego, z bukłakiem w dłoni i cierpliwością jeszcze mniejszą niż kieliszek wódki, który właśnie opróżnił.
Tymczasem na drugim końcu świata Achaja, legendarna pogromczyni Viriona, znów staje w centrum wojny. Armia Arkach rusza ku wielkim bitwom, nowa broń zmienia oblicze świata, a starzy bogowie patrzą z rozbawieniem, jak ludzie uczą się zabijać bez wstawania z miejsca.
Ale to nie wojna, nie zdrady i nie stare upokorzenia są tu najgroźniejsze. Największy lęk budzi kartka z prostym zdaniem:
Zniknął mi jeden dzień.
A gdy nawet upiorzyca mówi o kurwa mać, to wiadomo, że nadciąga coś gorszego niż śmierć.
Finałowy tom historii Viriona - szermierza natchnionego.
Podobne do Virion T.3 Dom
Inne książki Andrzej Ziemiański
Szczegółowe informacje na temat książki Virion T.3 Dom
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| EAN: | 9788383752129 |
| Autor: | Andrzej Ziemiański |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 526 |
| Format: | 195x125 mm |
| Rok wydania: | 2026 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Fabryka Słów sp. z o.o. Poznańska 91 05-850 Ożarów Mazowiecki PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Oceny i recenzje książki Virion T.3 Dom
Pomóż innym i zostaw ocenę!
VIRION NIE PRZYSZEDŁ TU, ŻEBY DAĆ NAM ODPOCZĄĆ. PRZYSZEDŁ, ŻEBY ROZPIEP… NAM EMOCJE. I wiecie co? UDAŁO MU SIĘ. ZNOWU! Kocham, Kocham, Kocham „Virion. Dom” Andrzeja Ziemiańskiego, trzeci tom „Legendy Miecza”, to jedna z tych książek, przy których bardzo szybko przestaje się kontrolować czas, bo MUSISZ WIEDZIEĆ, CO BĘDZIE DALEJ! Autor nie daje nam czytelnikom chwili wytchnienia… kiedy zaczynasz mieć nadzieję, że bohaterowie wreszcie będą mogli spokojnie odetchnąć… Zapomnij! Virion zdecydowanie nie ma tego luksusu. I my, niestety, razem z nim. Akcja? Jest. Intrygi? Są. Walki? Oczywiście! Charakterystyczny humor autora? Na szczęście również. Emocje? Całe mnóstwo! A do tego bohaterowie, których po trzech tomach nie da się już traktować jak przypadkowych postaci przewijających się przez kolejne rozdziały. Oni już są „nasi”. I właśnie dlatego tak bardzo przeżywa się wszystko, co ich spotyka. Z niektórymi tak się zżywasz, że każdą ich porażkę odbierasz mocno personalnie to jakby byli z rodziny/. Virion to bohater, którego można jednocześnie podziwiać, irytować się na niego, śmiać się z jego zachowania i… po prostu mu kibicować. Nie jest święty, nie jest idealny i nie zawsze podejmuje decyzje, które sami byśmy podjęli. Ale właśnie dlatego jest tak choler… wiarygodny. To człowiek, który swoje przeszedł. Wojownik, legenda, a jednocześnie ktoś, kto ma swoje słabości, zmęczenie, przywiązanie do ludzi i własne demony. I chyba właśnie ta mieszanka sprawia, że Viriona po prostu nie da się zapomnieć. A jego miecz? Cóż,… zdecydowanie nie jest to książka dla tych, którzy liczą na spokojne rozmowy przy herbatce. Sceny walki są dynamiczne, mocne i niezwykle plastyczne. Człowiek niemal słyszy szczęk stali, widzi kolejne ruchy i siedzi jak na szpilkach, zastanawiając się, kto tym razem wyjdzie z tego cało, ale „Virion. Dom” to nie tylko akcja. To jest coś, co szczególnie mi się w tej książce podoba. Pod całą warstwą fantasy, wojny, pojedynków i intryg znajduje się historia o ludziach, więziach, lojalności, przemijaniu i tym, czym właściwie jest dom, bo czym jest dom? Miejscem? Czterema ścianami? Wspomnieniem? A może człowiekiem, do którego zawsze chcemy wrócić? , Dlatego tytułowy „Dom” ma dla mnie dużo większe znaczenie, niż mogłoby się początkowo wydawać. To nie jest tylko kolejna przygoda Viriona. To również pożegnanie z bohaterem i światem, z którym zdążyliśmy się zżyć. W rodzinie siła i tego będzie mi chyba najbardziej brakowało. Można ładnie z rodziną wyglądać na zdjęciu, ale to, co poza nią ma największą moc. W tej części macie 100% siły w rodzinie która wspólnie może góry przenosić. Według mnie tutaj pojawia się największy problem tej książki… ONA SIĘ KOŃCZY. A ja wcale nie byłam na to gotowa, bo można narzekać na bohaterów, można krzyczeć na autora, można podczas czytania zastanawiać się: „CZŁOWIEKU, CO TY WYPRAWIASZ?!”, ale kiedy dochodzimy do ostatnich stron, nagle pojawia się ta okropna świadomość: „Zaraz… to już naprawdę koniec?” I właśnie wtedy człowiek wie, że miał do czynienia z dobrą serią. Świetna seria kończy się w czytelniku dużo później. „Virion. Dom” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Nie chce brzmieć banalnie, ale uwierzcie mi mega będzie mi go brakowało. Mało która seria tak zakorzeniła się w moim sercu, jak właśnie Virion. W mojej kolekcji brakuje początków, czyli Cyklu „Imperium Achai” którą muszę wyhaczyć w całości, żebym nie musiała czekać na kolejne przesyłki. Będę z wami szczera, bo gdzieś w głębi serca mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się z Virionem, no bo jak? Muszę w to wierzyć, bo inaczej chyba się rozpadnę. , DLACZEGO WARTO PRZECZYTAĆ? Jeśli lubicie fantastykę z charakterem-TAK! Jeśli kochacie dynamiczną akcję-TAK! Jeśli chcecie bohatera, którego nie da
VIRION NIE PRZYSZEDŁ TU, ŻEBY DAĆ NAM ODPOCZĄĆ. PRZYSZEDŁ, ŻEBY ROZPIEP… NAM EMOCJE. I wiecie co? UDAŁO MU SIĘ. ZNOWU! Kocham, Kocham, Kocham „Virion. Dom” Andrzeja Ziemiańskiego, trzeci tom „Legendy Miecza”, to jedna z tych książek, przy których bardzo szybko przestaje się kontrolować czas, bo MUSISZ WIEDZIEĆ, CO BĘDZIE DALEJ! Autor nie daje nam czytelnikom chwili wytchnienia… kiedy zaczynasz mieć nadzieję, że bohaterowie wreszcie będą mogli spokojnie odetchnąć… Zapomnij! Virion zdecydowanie nie ma tego luksusu. I my, niestety, razem z nim. Akcja? Jest. Intrygi? Są. Walki? Oczywiście! Charakterystyczny humor autora? Na szczęście również. Emocje? Całe mnóstwo! A do tego bohaterowie, których po trzech tomach nie da się już traktować jak przypadkowych postaci przewijających się przez kolejne rozdziały. Oni już są „nasi”. I właśnie dlatego tak bardzo przeżywa się wszystko, co ich spotyka. Z niektórymi tak się zżywasz, że każdą ich porażkę odbierasz mocno personalnie to jakby byli z rodziny/. Virion to bohater, którego można jednocześnie podziwiać, irytować się na niego, śmiać się z jego zachowania i… po prostu mu kibicować. Nie jest święty, nie jest idealny i nie zawsze podejmuje decyzje, które sami byśmy podjęli. Ale właśnie dlatego jest tak choler… wiarygodny. To człowiek, który swoje przeszedł. Wojownik, legenda, a jednocześnie ktoś, kto ma swoje słabości, zmęczenie, przywiązanie do ludzi i własne demony. I chyba właśnie ta mieszanka sprawia, że Viriona po prostu nie da się zapomnieć. A jego miecz? Cóż,… zdecydowanie nie jest to książka dla tych, którzy liczą na spokojne rozmowy przy herbatce. Sceny walki są dynamiczne, mocne i niezwykle plastyczne. Człowiek niemal słyszy szczęk stali, widzi kolejne ruchy i siedzi jak na szpilkach, zastanawiając się, kto tym razem wyjdzie z tego cało, ale „Virion. Dom” to nie tylko akcja. To jest coś, co szczególnie mi się w tej książce podoba. Pod całą warstwą fantasy, wojny, pojedynków i intryg znajduje się historia o ludziach, więziach, lojalności, przemijaniu i tym, czym właściwie jest dom, bo czym jest dom? Miejscem? Czterema ścianami? Wspomnieniem? A może człowiekiem, do którego zawsze chcemy wrócić? , Dlatego tytułowy „Dom” ma dla mnie dużo większe znaczenie, niż mogłoby się początkowo wydawać. To nie jest tylko kolejna przygoda Viriona. To również pożegnanie z bohaterem i światem, z którym zdążyliśmy się zżyć. W rodzinie siła i tego będzie mi chyba najbardziej brakowało. Można ładnie z rodziną wyglądać na zdjęciu, ale to, co poza nią ma największą moc. W tej części macie 100% siły w rodzinie która wspólnie może góry przenosić. Według mnie tutaj pojawia się największy problem tej książki… ONA SIĘ KOŃCZY. A ja wcale nie byłam na to gotowa, bo można narzekać na bohaterów, można krzyczeć na autora, można podczas czytania zastanawiać się: „CZŁOWIEKU, CO TY WYPRAWIASZ?!”, ale kiedy dochodzimy do ostatnich stron, nagle pojawia się ta okropna świadomość: „Zaraz… to już naprawdę koniec?” I właśnie wtedy człowiek wie, że miał do czynienia z dobrą serią. Świetna seria kończy się w czytelniku dużo później. „Virion. Dom” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Nie chce brzmieć banalnie, ale uwierzcie mi mega będzie mi go brakowało. Mało która seria tak zakorzeniła się w moim sercu, jak właśnie Virion. W mojej kolekcji brakuje początków, czyli Cyklu „Imperium Achai” którą muszę wyhaczyć w całości, żebym nie musiała czekać na kolejne przesyłki. Będę z wami szczera, bo gdzieś w głębi serca mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się z Virionem, no bo jak? Muszę w to wierzyć, bo inaczej chyba się rozpadnę. , DLACZEGO WARTO PRZECZYTAĆ? Jeśli lubicie fantastykę z charakterem-TAK! Jeśli kochacie dynamiczną akcję-TAK! Jeśli chcecie bohatera, którego nie da się pomylić z nikim innym-TAK! Jeśli lubicie czarny humor, ironię i dialogi, które potrafią rozbroić nawet najbardziej napiętą sytuację-TAK! Jeśli szukacie książki, która nie pozwoli Wam się nudzić-ZDECYDOWANIE TAK! A jeśli znacie już Viriona…,to chyba nie muszę Was przekonywać. Dla mnie „Virion. Dom” to książka, która od pierwszego tomu wbiła mnie w fotel i konsekwentnie nie pozwala mi z niego wstać. A trzeci tom? Jeszcze więcej emocji. Jeszcze więcej akcji. Jeszcze więcej niebezpieczeństwa. I oczywiście ten charakterystyczny Virionowy klimat. Zaczęłam przygodę z Virionem od „Szermierza natchnionego” i po pierwszym tomie wiedziałam, że moje życie zmieniło się o 180 stopni. Jak wyżej wspomniałam na osobną uwagę zasługują postacie drugoplanowe oraz interakcję między nimi. Autor jest też mistrzem ciętego, mięsistego dialogu. Czarny humor, ironia i błyskotliwe riposty stanowią doskonały kontrast dla brutalnego, mrocznego świata przedstawionego.