Jestem tuż za tobą
Georgia McVeigh
Książka
| Wydawnictwo: | Gorzka Czekolada |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 384 |
| Format: | 135x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
Inni klienci wybierają również
O książce Jestem tuż za tobą
Elektryzujący thriller. Historia dwojga ludzi uwikłanych w grę w kotka i myszkę. Tylko kto jest drapieżcą, a kto ofiarą?
Grupa wsparcia
Iris to mroczna dusza z tendencją do obsesji, pogrążona w żałobie po niedawnej stracie. Równowagę psychiczną utrzymuje jedynie dzięki spotkaniom lokalnej grupy wsparcia żałobników. Gdy powściągliwy wdowiec Jack po raz pierwszy zajmuje miejsce na zniszczonym plastikowym krześle naprzeciwko Iris, ich świat się zmienia. Kobieta nie może oprzeć się wrażeniu, że połączyło ich przeznaczenie.
Sekrety, twisty i kłamstwa
Jednak przypadkowe spotkanie tych dwojga to dopiero początek serii zwrotów akcji. Nic w tej historii nie jest takie, jakim się wydaje, a o przestrzeganiu zasad można całkowicie zapomnieć. Gdy Iris coraz bliżej poznaje Jacka, zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej własne kłamstwa bledną przy jego brudnych sekretach – a może tak właśnie wygląda idealnie dopasowana para?
Dla wielbicieli Freidy McFadden
Pełna napięcia, misternie skonstruowana i mrożąca krew w żyłach powieść Jestem tuż za Tobą to porywający thriller psychologiczny dla tych, którzy pokochali powieści Pauli Hawkins, Gillian Flynn i Freidy McFadden.
Główne motywy
● obsesja● żałoba po stracie bliskich● toksyczne relacje● manipulacja i gra kłamstw
Podobne do Jestem tuż za tobą
Szczegółowe informacje na temat książki Jestem tuż za tobą
| Wydawnictwo: | Gorzka Czekolada |
| EAN: | 9788368625547 |
| Autor: | Georgia McVeigh |
| Tłumaczenie: | Urban Anna |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Liczba stron: | 384 |
| Format: | 135x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-09-09 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Media Rodzina Sp. z o.o. Pasieka 24 61-657 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Oceny i recenzje książki Jestem tuż za tobą
Pomóż innym i zostaw ocenę!
„Nigdy nie możemy być pewni, że naprawdę znamy człowieka, który stoi obok nas”. Są takie historie, które początkowo wydają się iść w zupełnie przewidywalnym kierunku. Poznajemy bohaterkę, poznajemy jej przeszłość, zaczynamy rozumieć jej emocje, współczuć jej i nawet — mimo pewnych wątpliwości — trzymać za nią kciuki. A później przychodzi moment, w którym zaczynamy zadawać sobie pytanie: czy naprawdę wiemy, komu kibicujemy? I właśnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Jestem tuż za Tobą” Georgii McVeigh. Iris poznajemy w bardzo trudnym momencie jej życia. Dziewczyna straciła ukochanego — mężczyznę, z którym miała spędzić przyszłość. Jej narzeczony odszedł, pozostawiając ją z ogromną pustką i bólem, z którym najwyraźniej nie potrafi poradzić sobie samotnie. Dlatego zaczyna uczęszczać na spotkania grupy dla osób pogrążonych w żałobie. Ma nadzieję, że rozmowy z ludźmi, którzy również wiedzą, czym jest strata, pomogą jej choć trochę odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Właśnie tam pojawia się Jack. Przystojny, czarujący wdowiec, który — podobnie jak Iris — stracił bliską osobę. Jednak coś sprawia, że ich historia od samego początku wydaje się Iris wyjątkowa. Kiedy okazuje się, że oboje przeżyli swoją tragedię dokładnie tego samego dnia, dziewczyna zaczyna wierzyć, że nie może być to zwykły przypadek. Dla niej to znak. Przeznaczenie. Może nawet druga szansa. Iris postanawia zrobić wszystko, aby Jack pojawił się w jej życiu na stałe. Tylko że bardzo szybko okazuje się, że jej „wszystko” zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia, niż można byłoby się spodziewać. Śledzenie. Szpiegowanie w internecie. Zdobywanie informacji. Zmienianie swojego wyglądu. Dopasowywanie się do wyobrażeń o kobiecie, która mogłaby spodobać się Jackowi. Iris rozpoczyna swoją własną, bardzo skrupulatnie zaplanowaną grę. Jest przekonana, że wie, czego chce i że jej działania są usprawiedliwione przez uczucia, które zaczyna żywić do mężczyzny. Tylko czy naprawdę możemy usprawiedliwić wszystko miłością? Autorka bardzo długo prowadzi czytelnika przez historię Iris. Narracja nieustannie przeskakuje pomiędzy teraźniejszością a kolejnymi etapami jej życia — od dzieciństwa aż po wydarzenia, które doprowadziły ją do miejsca, w którym poznajemy ją na początku powieści. Początkowo miałam wrażenie, że te wspomnienia są przede wszystkim próbą wytłumaczenia jej zachowania. Że być może, jeśli poznamy jej przeszłość wystarczająco dobrze, łatwiej będzie nam ją zrozumieć. I wiecie co? Przez pewien czas naprawdę jej kibicowałam. Próbowałam ją usprawiedliwiać. Szukałam powodów, dla których jest taka, jaka jest. Być może dlatego, że pewne emocje, które opisuje autorka, były mi po prostu bliskie. Ból. Poczucie niezrozumienia. Odrzucenie. Samotność, nawet wtedy, gdy wokół są inni ludzie. Iris naprawdę nie miała łatwego życia. Relacje z rodziną, jej siostrą bliźniaczką i rówieśnikami zamiast dawać jej poczucie bezpieczeństwa, często tylko pogłębiały jej przekonanie, że jest kimś gorszym, mniej ważnym i niewystarczającym. I chyba właśnie dlatego na początku tak łatwo było mi znaleźć dla niej zrozumienie. Patrzyłam na nią przede wszystkim przez pryzmat tego, co ją spotkało. Ale im dalej zagłębiałam się w tę historię, tym trudniej było mi nadal patrzeć na Iris w ten sam sposób. Bo w pewnym momencie zaczęłam dostrzegać coś znacznie bardziej niepokojącego. Kłamstwa. I to nie zawsze takie, które można byłoby wytłumaczyć strachem czy próbą ochrony siebie. Czasami miałam wrażenie, że Iris kłamie właściwie bez powodu. Jakby prawda była dla niej niewygodna nie dlatego, że mogłaby ją zranić, ale dlatego, że nie pasowała do historii, którą sama postanowiła stworzyć. Manipulacja. Udawanie kogoś, kim się nie jest. Dopasowywanie rzeczywistości do własnych potrzeb. Kreowanie wizerunku i oczekiwanie, że inni zobaczą dokładnie tę wersję Iris, którą ona chce im pokazać. W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się, gdzie właściwie kończy się prawda. I czy kiedykolwiek naprawdę ją poznałam. To właśnie ten element najbardziej przypadł mi do gustu. Georgia McVeigh bardzo sprawnie manipuluje czytelnikiem. Podrzuca nam kolejne informacje, prowadzi nas w określonym kierunku, pozwala wyciągać własne wnioski, a później sprawia, że zaczynamy kwestionować wszystko, co do tej pory uznawaliśmy za pewnik. I nawet kiedy wydawało mi się, że już wiem, co się dzieje, nadal pozostawało we mnie to niepokojące pytanie: A jeśli znowu ktoś mnie okłamuje? Muszę jednak przyznać, że początek książki nie porwał mnie od razu. Przez pierwszą część momentami miałam wrażenie, że thriller schodzi na dalszy plan, a otrzymujemy przede wszystkim obyczajową opowieść o życiu Iris. Niektóre fragmenty nieco mnie męczyły i chwilami czekałam na moment, w którym historia zacznie nabierać większego tempa. Ale kiedy już zaczęła... Nie mogłam się oderwać. Końcówkę dosłownie pochłonęłam w jeden wieczór.
Debiut literacki Georgii McVeigh pt. “Jestem tuż za tobą” to klasyczny thriller psychologiczny, w którym napięcie wynika z niejasnej granicy pomiędzy prawdą, a tym, co urojone przez zwichrowaną psychikę postaci. Autorka bazując na znanych motywach skutecznie przez całą lekturę podsyca niepokój, raz po raz podsuwając fakty z przeszłości postaci, które zmieniają to, jak odbieramy ich przy zdarzeniach, które toczą się teraz. W ten sposób zmienia się nasze postrzeganie - z czegoś, co obsesyjne i chore, robi się coś, co zwyczajnie budzi współczucie. Ale czy to nie gra na naszych emocjach, manipulacja uwagą? To prosta droga do tego, by czytelnik uświadomił sobie jak chętny jest do szybkiej oceny, która nigdy nie jest właściwa - przecież każdy z nas skrywa ogromną liczbę doświadczeń, które nas ukształtowały. I to jest klucz do poznania postaci - trzeba ich wysłuchać, poznać ich prawdy, które może nie są obiektywne, ale wyjaśniają skąd wzięły się ich aktualne potrzeby, ich postrzegania świata i innych. Bo czy nie w tym subiektywnym pryzmacie oczekiwań i potrzeb własnych kryje się zagadka tego, jakie relacje tworzymy z innymi? Spokojnie prowadzona akcja, ciekawe kreacje postaci, narratorka, która wzbudza mieszane uczucia tworzą thriller, który jest satysfakcjonującym startem Georgii McVeigh w ten gatunek literacki. Może na przyszłość autorka nauczy się lepiej maskować tropy prowadzące do rozwiązania intrygi, ale nawet nie o typowe zaskoczenie w tej historii chodzi, a o refleksje do jakich zmusza zakończenie.
Thrillery psychologiczne z niewiarygodnymi narratorami? Uwielbiam! Bo jest coś fascynującego w świadomości, że nie możemy zaufać bogaterowi, a jednocześnie jesteśmy zdani tylko na tę jedną wersję prawdy. W powieści „Jestem tuż za tobą” Georgii McVeigh szybko przekonujemy się, że Iris taka właśnie jest i prowadzi grę, w której pozory mylą, a każdy drobiazg może być wskazówką albo manipulacją. Nie wie jednak, że role myśliwego i ofiary mogą się raptownie odwrócić. Iris niedawno straciła narzeczonego, a na spotkaniu grupy wsparcia poznaje Jacka, przystojnego wdowca, którego żona zmarła dokładnie tego samego dnia co Freddie. Czyżby przeznaczenie dawało jej znak i szansę na miłość? Kobieta postanawia pomóc losowi i czyni to po swojemu. Wyszukuje informacje o Jacku, obserwuje go, śledzi i wykorzystuje sprawdzone metody, by zwrócić na siebie jego uwagę. Tylko czy naprawdę wie, z kim rozpoczęła tę grę? Pierwszoosobowa narracja pozwala wejść wprost do głowy Iris, a nie jest to bezpieczne miejsce. Bohaterka bezustannie usprawiedliwia swoje zachowanie i nawet najbardziej niepokojącym działaniom nadaje pozory rozsądku. Jej sposób myślenia potrafi bawić, fascynować, ale i wywoływać dyskomfort. Chorobliwa dbałość o higienę, starannie ćwiczone uśmiechy oraz przekonanie, że uczucia można zdobyć odpowiednią strategią, tworzą portret osoby desperacko pragnącej uwagi i kontroli. Autorka stopniowo odsłania też trudną przeszłość bohaterki. Dzieciństwo upływające w cieniu uwielbianej siostry bliźniaczki. Miłość matki, której starczyło tylko dla jednej z córek. W końcu także rodzinną tragedię, alkoholizm matki oraz odejście ojca, które pogłębiły jej samotność. Retrospekcje pokazują podłoże zazdrości, gniewu i przerażającego głodu bliskości, towarzyszących jej przez całe życie. Historia Iris i Jacka przeplata się ze wspomnieniami dotyczącymi ich nieżyjących partnerów. Kolejne rysy pojawiają się na wizerunku bohaterki i pozornie prostym obrazie wydarzeń i szybko przekonujemy się, że nic tu nie jest takie, jak się początkowo wydaje. Powieść ma duszną atmosferę i sporo czarnego humoru, który świetnie współgra z osobowością narratorki. I choć może nie zaskakuje wybitnie, to napięcie rodzące się z przekonania, że za fasadą tej relacji kryje się coś znacznie mroczniejszego, trzyma nas do samego końca. A gdy elementy układanki zaczynają trafiać na swoje miejsca, historia mocno przyspiesza i prowadzi do finału podważającego nasze wcześniejsze podejrzenia. Tak, jak lubię najbardziej! To thriller o obsesji, potrzebie akceptacji, toksycznych relacjach i ludziach, którzy zakładają odpowiednią maskę, by dostać to, czego pragną. Jeśli więc lubicie niewiarygodnych narratorów, bohaterów dalekich od moralnej doskonałości i historie budzące fascynację zabarwioną niepokojem, zdecydowanie warto dać się Iris poprowadzić. Tylko nie odwracajcie się do niej plecami.