Biały dom
Andrzej Pilipiuk
Książka
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| Rodzaj oprawy: | Okładka zintegrowana |
| Wydanie: | 1 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
Inni klienci wybierają również
O książce Biały dom
Ciekawość to katalizator rozwoju, który czasem kończy się nad przepaścią. Krętymi ścieżkami pełnymi miejsc kultu i niewolniczych grobów Andrzej Pilipiuk prowadzi nas przez czas i przestrzeń. Doktor Skórzewski śledzi raczkujące początki tajemniczej transfuzji krwi. W odległym Fajum bada starożytne pochówki w poszukiwaniu zaginionego panaceum cenniejszego niż złoto. Dzięki snom i wizjom szamańskim mierzy się z tajemniczą chorobą, która ma swoje początki w Białym Domu. Przeszłość dopada również Roberta Storma, który pobłogosławiony przez ucznia Rasputina musi wypełnić przepowiednię i ruszyć na poszukiwania Trójcy Świętej. To pasjonujący zbiór opowiadań. Jeden z tych, do których wraca się po wielokroć.Podobne do Biały dom
Inne książki Andrzej Pilipiuk
Szczegółowe informacje na temat książki Biały dom
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| EAN: | 9788383752921 |
| Autor: | Andrzej Pilipiuk |
| Rodzaj oprawy: | Okładka zintegrowana |
| Wydanie: | 1 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-22 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Fabryka Słów sp. z o.o. Poznańska 91 05-850 Ożarów Mazowiecki PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Oceny i recenzje książki Biały dom
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Q: Co sądzicie o twórczości Wielkiego Grafomana, zwanego formalnie Andrzejem Pilipiukiem? Choć bardzo lubię starszą twórczość Pilipiuka, czyli zwłaszcza pierwsze tomy Wędrowycza i "Światów Pilipiuka", tak w pewnym momencie jakość książek zaczęła niestety spadać. Na szczęście, mam wrażenie, że Andrzej Pilipiuka ostatnimi czasy przeżywa swego rodzaju mały renesans. Ostatni zbiór o Jakubie Wędrowyczu był okej, a dziś chciałem Wam opowiedzieć o "Białym Domu", który jest solidnym tytułem. Jest to oczywiście zbiór opowiadań, a w środku znajdziemy 5 opowiadań, co jak na tego autora jest liczbą niezawrotną. Ale według mnie to bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu historie są dłuższe, a takie właśnie u Pilipiuka wolę. Tylko jedno opowiadanie jest krótkie, zaledwie kilkunastrostronicowe i w zasadzie ta właśnie historia mi nie podeszła, ale pod pewnym względami dobrze, że jest, o czym za chwilę. Te dłuższe historie są moim zdaniem bardzo fajne, mamy raz Storma i trzy razy dr Skórzewskiego, czyli bohaterów dobrze znanych fanom Wielkiego Grafomana. Historie są według mnie intrygujące, wciągające, ale i zachęcają do zgłębienie wiedzy, gdyż mamy tu oczywiście sporo historii, między innymi zahaczamy o starożytny Rzym, ale i widać tutaj fascynację Pilipiuka pierwiastkami, nieznanymi metalami itp. Co do tego krótkiego opowiadania, nie podeszło mi już fabularnie, ale dobrze że jest, ponieważ Pilipiuk oczywiście porusza w nim swoje poglądy, dzięki czemu pozostałe opowiadania są od tego wolne. Gwoli ścisłości, nie chodzi o to czy się z tymi poglądami zgadzam czy nie. Po prostu nie przepadam za wciskaniem na siłę swoich poglądów do twórczości. "Biały dom" to lektura solidna, przyjemna, naprawdę mogę ją polecić na takie odstresowanie i lekką lekturę.
Tym razem na tapet wzięłam „Biały Dom”, czyli zbiór pięciu opowiadań. Bardzo lubię taką formę, bo można sobie powiedzieć: „Dzisiaj tylko jedno”. Tylko że u autora takie obietnice składane samej sobie są trochę bez sensu. Zaczynamy jedno opowiadanie i nagle pojawia się tajemnica potem jakieś dziwne odkrycie, a za chwilę człowiek ląduje w zupełnie innym miejscu i czasie, zaczyna się zastanawiać, co tu właściwie się dzieje, a następnie… no właśnie. Czytamy dalej. To nie było pierwsze spotkanie z twórczością autora. Pan Andrzej Pilipiuk miesza historię, fantastykę, tajemnice, medycynę, niezwykłe odkrycia i odrobinę absurdu. Mamy między innymi starożytny Fajum, Kołymę, szamańskie wizje, eksperymenty i historie, przy których kilka razy pomyślałam: „No dobra, tego to już kompletnie nie przewidziałam”. A przecież właśnie po to czytam książki. Żeby mnie czymś zaskoczyły. Wśród bohaterów spotkamy między innymi doktora Skórzewskiego. Powiem Wam jedno ja chyba nie chciałabym mieć takiej ciekawości świata jak on. No bo kiedy normalny człowiek widzi coś podejrzanego, to rozsądek podpowiada „Nie ruszaj, idź dalej, udawaj, że niczego nie widziałeś”. Skórzewski ma chyba w głowie zupełnie inny komunikat: „Ooo, ciekawe. Sprawdźmy!” i wiadomo, że zaraz będzie problem. Jest też Robert Storm, czyli człowiek, który również ma wyjątkowy talent do znajdowania rzeczy, które zdecydowanie powinny zostać spokojnie zakopane, zapomniane albo przynajmniej zostawione w spokoju. Zaginione przedmioty, stare tajemnice, przepowiednie i historie, które mają drugie dno. Czyli dokładnie to, co lubię. Jedna z wielu rzeczy, sytuacji które najbardziej podobały mi się to, że tutaj mamy tę nieprzewidywalność. Nie muszę wiedzieć, dokąd autor mnie prowadzi. Mogę po prostu iść za historią. Choćbym nie wiem, jak starała się przewidzieć, to i tak okazuje się, że ta historia potrafi zakręcić i to z mocą rollercoastera. Podoba mi się też sposób, w jaki autor wykorzystuje przeszłość. Nie dostajemy tutaj suchej lekcji historii, po której człowiek zaczyna ziewać. Wręcz przeciwnie. Stare wydarzenia, przedmioty i zapomniane historie nagle zaczynają mieć znaczenie. Okazuje się, że coś, co wydarzyło się dawno temu, może mieć bardzo ciekawe konsekwencje wiele lat później. Pan Andrzej według mnie ma swój styl i ja go bardzo lubię. Potrafi stworzyć sytuację, która robi się naprawdę poważna, a chwilę później wrzucić coś, co sprawia, że człowiek siedzi z książką i uśmiecha się pod nosem, bo o gadaniu do siebie samej już nie wspomnę „Biały Dom” nie była dla mnie trudną lekturą choć momentami musiałam zatrzymać się i przetrawić sytuację, ale w niczym nie ujmuje to książce wręcz przeciwnie, ponieważ tak wsiąknęłam w tę historię, że nie jestem w stanie słuchać, czytać a myśleć o innych sprawach. Momentami było tajemniczo, momentami dziwnie, czasami niepokojąco, ale jest też lekko i z przymrużeniem oka. Tutaj można dostać trochę historii, trochę fantastyki, trochę zagadek, trochę medycyny, trochę rzeczy kompletnie nieoczywistych… i całkiem sporo powodów, żeby powiedzieć: „Dobra, jeszcze jedno opowiadanie”. Właśnie dlatego lubię takie zbiory. Nie trzeba od razu pakować się w kilkusetstronicową historię. Można usiąść na chwilę, przeczytać jedno opowiadanie i wrócić do swoich spraw. „Biały Dom” to dla mnie książka na wieczór, weekend i wszystkie te momenty, kiedy mam ochotę trochę pogrzebać w historii, trochę dać się zaskoczyć i przede wszystkim dobrze spędzić czas z książką. I tak, nadal twierdzę, że przeczytam tylko jedno opowiadanie. Tak samo jak wczoraj twierdziłam, że wypiję tylko jedną kawę.